«Namiętność»

- 6 -

– Nazywam się Jack. – Uśmiechnął się lekko. – I wkrótce sobie pójdę, ale przedtem porozmawiamy o pewnych sprawach. Mam do ciebie kilka pytań.

Westchnęła zniecierpliwiona.

– Panie Jack, nie wątpię, że ma pan jakieś pytania, ale…

– Jack to moje imię.

– No, dobrze… Jack. – Skrzywiła się lekko. – Byłabym ci wielce zobowiązana, gdybyś natychmiast opuścił mój dom.

Zrobił kilka kroków w głąb korytarza; poruszał się tak swobodnie, jakby zaprosiła go na herbatkę. Amanda czuła, że musi zmienić opinię na temat jego stanu umysłowego. Doszedł już do siebie po tym, jak niespodziewanie siłą wciągnęła go do środka, i poziom jego inteligencji wyraźnie wzrósł.

Nieznajomy rozejrzał się wokół, szacując wzrokiem klasyczne meble w kremowo-niebieskim salonie i mahoniowy stół z wiszącym nad nim lustrem, stojący w końcu holu. Jeśli szukał wymyślnych ozdób lub oznak bogactwa, to musiał się rozczarować. Amanda nie znosiła rzeczy pretensjonalnych i niepraktycznych, toteż wybrała meble raczej ze względu na ich funkcjonalność niż styl. Kupując stolik, starała się, aby był na tyle mocny, żeby utrzymać stos książek i masywną lampę. Nie lubiła złoceń, rzeźbionych ornamentów i hieroglifów, które stały się ostatnio bardzo modne.

Gość zatrzymał się przy wejściu do salonu, więc Amanda oznajmiła oschle:

– Widzę, że nie zamierzasz wypełnić mojego polecenia, więc proszę, wejdź do środka i usiądź. Czym cię mogę poczęstować? Może kieliszek wina?

Chociaż zaproszenie zabrzmiało ironicznie, gość przyjął je z uśmiechem.

– Chętnie, pod warunkiem, że się do mnie przyłączysz.

Białe zęby nieoczekiwanie błysnęły w uśmiechu, a Amanda poczuła się tak, jakby po szarym, zimowym dniu weszła do ciepłej kąpieli. Zawsze było jej zimno. W wilgotnym, chłodnym klimacie Londynu marzła do szpiku kości i chociaż okrywała się pledami, brała gorące kąpiele, piła herbatę z brandy, wiecznie czuła, że marznie.

– Może napiję się trochę wina. – Sama zdziwiła się, że to mówi. – Niech pan siada, panie… to znaczy, siadaj, Jack. -Obrzuciła go ironicznym spojrzeniem. – Skoro jesteś w moim salonie, to może mi zdradzisz, jak masz na nazwisko.

- 6 -