«Namiętność»

- 3 -

– Proszę się pośpieszyć – wyszeptała, wciągnęła go za ramię w głąb korytarza i zatrzasnęła drzwi. – Czy ktoś pana widział? Nie spodziewałam się, że tak po prostu zapuka pan do frontowych drzwi. Czy nikt panu nie powiedział, że w pana zawodzie dyskrecja to ważna rzecz?

– W moim… zawodzie? – powtórzył trochę speszony.

Teraz, kiedy nie mógł już ich dosięgnąć wzrok ciekawskich, Amanda przyjrzała mu się dokładniej. Chociaż najwyraźniej nie błyszczał intelektem, był niezwykle przystojny. Można by nawet powiedzieć – piękny, gdyby to było właściwe słowo do opisania kogoś tak wybitnie męskiego. Był wysoki, szczupły i dobrze zbudowany. Miał gęste, czarne, schludnie przystrzyżone włosy i starannie ogoloną smagłą twarz o prostym nosie i pełnych ustach.

Na dodatek miał niespotykanie niebieskie oczy w odcieniu błękitu, jakiego Amanda nigdy dotąd nie widziała; może jedynie w pobliskiej aptece, gdzie wytwarzano tusz, przez wiele dni gotując indygowiec w siarczanie miedzi, dopóki roztwór nie stał się tak ciemnoniebieski, że aż niemal fioletowy. Oczy nieznajomego nie miały jednak anielskiego wejrzenia, które zwykle kojarzy się z niewinnym błękitem. Spoglądały bystro i poważnie, jakby nieraz oglądały nieprzyjemną stronę życia, której ona sama nigdy nie widziała.

Zmusiła się, żeby spojrzeć prosto w niezwykle niebieskie oczy przybysza.

– Zamierzam być szczera, panie… Nie, proszę mi nie mówić, jak się pan nazywa, nasza znajomość będzie krótka, więc nie muszę znać pańskiego imienia. Widzi pan, zastanowiłam się nad moją dość pośpieszną decyzją i prawdę mówiąc… zmieniłam zdanie. Proszę nie traktować tego jak osobistego afrontu. To nie ma nic wspólnego z panem czy z pana wyglądem. Wyjaśnię to pańskiej pracodawczyni, pani Bradshaw. Jest pan niezwykle przystojny, bardzo punktualny i nie wątpię, że doskonały… w swoim fachu. Popełniłam błąd. Wszystkim nam się to przytrafia, a ja nie jestem wyjątkiem. Co jakiś czas zdarza mi się podjąć nietrafną decyzję…

– Zaraz, zaraz. – Uniósł dłoń, nie odrywając wzroku od jej zarumienionej twarzy. Zamilkł na chwilę.

- 3 -